Miliony na budowę potęgi II RP. Kto naprawdę zarabiał na COP?

Miał być gospodarczy cud i ratunek dla biednej Polski. Na budowę Centralnego Okręgu Przemysłowego państwo przeznaczało fortunę, a wokół gigantycznych inwestycji narastały polityczne spory. Kto decydował o wydawaniu milionów? Czy państwowe zamówienia były odporne na nadużycia? Zaglądamy za kulisy największego przedsięwzięcia przemysłowego II RP.

  • W drugiej połowie lat 30. XX wieku, w obliczu narastającego zagrożenia wojennego, Polska podjęła gigantyczne wyzwanie, tworząc Centralny Okręg Przemysłowy.
  • Projekt pochłonął miliardy złotych, budząc kontrowersje i pytania o gospodarność, lecz czy za tymi wydatkami kryły się systemowe nadużycia?
  • Odkryj prawdziwą historię COP-u i sprawdź, czy największa inwestycja II RP była obciążona aferami korupcyjnymi.

Polska, druga połowa lat 30. XX wieku. W Europie coraz wyraźniej czuć zbliżającą się wojnę. Niemcy rozbudowują swój potencjał militarny, a II Rzeczpospolita wciąż zmaga się z gospodarczym zacofaniem, bezrobociem i skutkami wielkiego kryzysu. Na polskiej wsi bieda jest codziennością, a przemysł nie daje państwu takiej siły, jakiej potrzebowałoby w obliczu zagrożenia.

W tej atmosferze rodzi się projekt, który ma odmienić losy kraju. Centralny Okręg Przemysłowy, czyli COP, ma stworzyć nowe fabryki, zapewnić miejsca pracy i unowocześnić polską gospodarkę. Ale przede wszystkim przygotować ją do ewentualnej wojny.

Za przedsięwzięciem stoi Eugeniusz Kwiatkowski, wicepremier i minister skarbu. W czerwcu 1936 roku przedstawia w Sejmie czteroletni plan inwestycyjny, a w lutym 1937 roku szczegółowe założenia budowy COP. Na obszarze między Wisłą a Sanem ma powstać potężne zaplecze przemysłowe, obejmujące między innymi zakłady zbrojeniowe, lotnicze i metalurgiczne.

Pomysł ma rozmach, jakiego odrodzona Polska jeszcze nie widziała. Problem w tym, że rozmach kosztuje. I to niewyobrażalne pieniądze. Według materiałów historycznych opublikowanych przez portal Dzieje.pl, roczne wydatki na COP sięgały 400–500 mln przedwojennych złotych, czyli około 20–25 proc. budżetu państwa. Były to środki, które trzeba było wygospodarować w kraju wciąż zmagającym się z ogromnymi potrzebami społecznymi i infrastrukturalnymi.

Każda decyzja inwestycyjna miała więc swoją cenę. Pieniądze przeznaczone na nowe zakłady nie mogły zostać jednocześnie wydane na wszystkie inne potrzeby państwa. Kto miał otrzymać zamówienia? Które regiony skorzystać na państwowym programie? I czy koszty przedsięwzięcia pozostawały pod wystarczającą kontrolą?

To pytania, które prowadzą do mniej znanej strony historii COP.

Wielki projekt, wielkie kontrowersje

Dziś Centralny Okręg Przemysłowy kojarzy się przede wszystkim z sukcesem gospodarczym. Jednak w przedwojennej Polsce jego budowa nie była przedsięwzięciem przyjmowanym bez zastrzeżeń. Wokół COP toczyła się poważna debata polityczna i ekonomiczna. Dotyczyła nie tylko samej potrzeby uprzemysłowienia kraju, ale także tego, jak szybko należy realizować inwestycje, ile pieniędzy na nie przeznaczyć i jakie dziedziny gospodarki powinny otrzymać największe wsparcie.

Historyk Wojciech Chudzik w opracowaniu naukowym „Zagadnienie Centralnego Okręgu Przemysłowego (1937–1939) w świetle poglądów politycznych”, opublikowanym w czasopiśmie „Annales Universitatis Mariae Curie-Skłodowska”, opisuje spory towarzyszące realizacji tego projektu. Przedmiotem dyskusji były między innymi wielkość nakładów finansowych, metody prowadzenia inwestycji, wspieranie wybranych gałęzi przemysłu oraz sytuacja na rynku pracy. Różne środowiska oceniały program przez pryzmat własnych koncepcji rozwoju gospodarczego państwa.

Nie był to zatem wyłącznie spór o to, czy Polska potrzebuje fabryk. Chodziło również o to, kto ma decydować o kierunkach rozwoju kraju i jak daleko państwo powinno ingerować w gospodarkę. A kiedy rząd staje się jednym z najważniejszych inwestorów, pojawia się kolejne pytanie: według jakich zasad wybiera wykonawców?

Przetargi pod lupą

Rok 1937. Państwo przygotowuje się do realizacji inwestycji, które mają odmienić gospodarczą mapę Polski. Potrzebne są stal, cement, maszyny, materiały budowlane, transport i tysiące pracowników. Za każdym nowym zakładem stoi cały łańcuch dostawców i wykonawców. A za nimi pieniądze z państwowej kasy.

Właśnie w tym czasie zaczynają obowiązywać nowe przepisy regulujące zamówienia publiczne. Rozporządzenie Rady Ministrów z 29 stycznia 1937 roku, ogłoszone 26 lutego, weszło w życie 27 sierpnia. Dotyczyło dostaw i robót na rzecz Skarbu Państwa, samorządów oraz instytucji prawa publicznego. Było elementem tworzonego w II RP systemu zasad wydatkowania publicznych pieniędzy.

Jego fundament stanowiła ustawa z 15 lutego 1933 roku. Przewidywała ona między innymi preferencje dla krajowych wykonawców i materiałów. Państwo chciało, aby pieniądze wydawane na publiczne inwestycje wspierały przede wszystkim polską gospodarkę.

Nie oznacza to jednak, że każde zamówienie realizowane przy COP było rozstrzygane w identyczny sposób. Inwestycje obejmowały różne przedsiębiorstwa i instytucje, a stosowanie przepisów zależało od statusu zamawiającego oraz rodzaju przedsięwzięcia.

Czy przy wyborze wykonawców dochodziło do zmów? Czy zawyżano ceny materiałów i robót budowlanych? Czy niektórzy przedsiębiorcy korzystali z uprzywilejowanego dostępu do państwowych kontraktów? Takie podejrzenia wymagałyby konkretnych dowodów: dokumentów przetargowych, wyników kontroli, korespondencji urzędowej albo materiałów sądowych. W dostępnych opracowaniach IPN, publikacjach historycznych i przeanalizowanych źródłach dotyczących COP nie znalazłem potwierdzenia konkretnych przypadków zmów przetargowych czy celowego zawyżania cen przy jego budowie.

To ważne rozróżnienie. Wielkie wydatki i polityczne kontrowersje nie są jeszcze dowodem korupcji. Historia COP jest pełna sporów o pieniądze, ale nie daje podstaw do automatycznego uznania ich za udokumentowane oszustwa.

W środku lasu wyrasta przemysłowa potęga

20 marca 1937 roku w lasach otaczających wieś Pławo nad Sanem zostaje ścięta pierwsza sosna pod budowę Zakładów Południowych. To symboliczny początek jednej z najważniejszych inwestycji COP. W miejscu, gdzie jeszcze niedawno dominował las, ma powstać nowoczesny kombinat hutniczy i zbrojeniowy.

Pod budowę zakupiono około 600 hektarów terenu. Tempo prac jest imponujące. Już w 1938 roku uruchomiono produkcję nowoczesnego uzbrojenia, maszyn rolniczych i stali szlachetnej. Równolegle powstaje osiedle dla pracowników, które otrzymuje nazwę Stalowa Wola.

Wraz z zakładami budowane są domy, drogi i infrastruktura. W okolicy, która wcześniej nie była wielkim ośrodkiem przemysłowym, pojawia się zupełnie nowy organizm miejski. Państwowe inwestycje zmieniają nie tylko krajobraz, ale także życie tysięcy ludzi.

Stalowa Wola nie jest wyjątkiem. W Rzeszowie powstaje wytwórnia silników lotniczych, w Mielcu zakłady produkujące samoloty, a w Dębicy rozwija się przemysł oponiarski. Rozbudowywane są również zakłady zbrojeniowe w innych częściach kraju. Skala przedsięwzięcia robi wrażenie nawet z perspektywy współczesnej Polski. Ale im większy projekt, tym trudniejsze pytanie o jego rzeczywisty koszt.

Ile naprawdę kosztował COP?

W historii Centralnego Okręgu Przemysłowego pojawiają się różne kwoty, które łatwo ze sobą pomylić. Nie każda dotyczy wyłącznie budowy COP.

Początkowy koszt szerszego, czteroletniego planu inwestycyjnego Kwiatkowskiego szacowano na 1,8 mld zł. Po uzyskaniu francuskiej pożyczki jego finansowe ramy zwiększono do 2,4 mld zł. Pod koniec 1938 roku Kwiatkowski informował, że w ramach planu wykorzystano już około 2,37 mld zł. Nie była to jednak kwota przeznaczona wyłącznie na Centralny Okręg Przemysłowy.

COP stanowił najważniejszą część programu modernizacyjnego, ale nie obejmował wszystkich wydatków inwestycyjnych państwa. Dlatego porównywanie kosztów całego planu z nakładami na pojedyncze fabryki może prowadzić do błędnych wniosków.

Wątpliwości co do skali i kierunków wydatków były obecne już w debacie międzywojennej. Dyskutowano, czy państwo powinno tak mocno angażować się w rozwój wybranych gałęzi przemysłu oraz czy ogromne inwestycje rzeczywiście przyniosą oczekiwane efekty w odpowiednio krótkim czasie.

W tle pozostawał jeszcze jeden problem. Polska potrzebowała nowych fabryk natychmiast, ale przemysł ciężki i zbrojeniowy nie powstaje z dnia na dzień. Nawet najbardziej ambitny plan nie mógł zagwarantować, że wszystkie zakłady rozpoczną produkcję przed wybuchem wojny.

Wojna przerwała wielki plan

13 czerwca 1939 roku oficjalnie otwarto Państwowe Zakłady Lotnicze w Mielcu. Uroczystość odbyła się z udziałem prezydenta Ignacego Mościckiego. Nowoczesna fabryka miała stać się ważnym elementem polskiego przemysłu lotniczego. Niecałe trzy miesiące później wybuchła II wojna światowa. Do 8 września 1939 roku w mieleckich zakładach wyprodukowano siedem samolotów. Niemcy zajęli fabrykę, zanim zdążyła w pełni rozwinąć działalność.

Podobny problem dotyczył wielu innych inwestycji. Historyk Grzegorz Ostasz w opracowaniu opublikowanym przez IPN wskazuje, że do wybuchu wojny udało się uruchomić jedynie około 100 z 300 planowanych nowoczesnych zakładów. Jednocześnie w ramach COP powstało 51 nowoczesnych fabryk, a ponad 50 zmodernizowano. Przygotowano też około 110 tys. miejsc pracy.

Nie można więc powiedzieć, że pieniądze zostały zmarnowane. Powstały rzeczywiste zakłady, infrastruktura i ośrodki przemysłowe, których znaczenie przetrwało dziesięciolecia. Ale nie można również zapominać, że część planowanych korzyści miała pojawić się dopiero w przyszłości, której II RP już nie doczekała.

Czy za wielką inwestycją II RP kryła się afera?

Centralny Okręg Przemysłowy był przedsięwzięciem o ogromnej skali, realizowanym pod presją czasu i w atmosferze narastającego zagrożenia wojennego. Państwo przeznaczało na niego olbrzymie środki, wspierało wybrane gałęzie przemysłu i podejmowało decyzje, które wpływały na przyszłość całych regionów.

Tak wielki program musiał wywoływać pytania o gospodarność, kontrolę wydatków i zasadność poszczególnych inwestycji. I rzeczywiście je wywoływał, czego dowodzą opracowania historyczne dotyczące przedwojennej debaty gospodarczej. Nie ma jednak podstaw, aby bez wskazania konkretnych dokumentów twierdzić, że budowie COP towarzyszyły udowodnione zmowy wykonawców, systemowe fałszowanie przetargów czy masowe zawyżanie cen.

W tej historii najbardziej uderza inny paradoks. Państwo, które przez lata zmagało się z biedą i gospodarczym zacofaniem, potrafiło w niezwykle krótkim czasie stworzyć nowoczesne zakłady przemysłowe. Ale nie zdołało wygrać wyścigu z historią. We wrześniu 1939 roku polskie fabryki miały produkować broń, samoloty i stal potrzebne do obrony kraju. Część dopiero rozpoczynała działalność. Inne wciąż znajdowały się w budowie.

Pozostały hale, maszyny, osiedla robotnicze i rachunki za inwestycje. A także pytanie, którego nie da się rozstrzygnąć prostym oskarżeniem o przekręty: czy wielki plan Kwiatkowskiego, gdyby otrzymał jeszcze kilka lat, odmieniłby gospodarczy i obronny potencjał Polski?

KARPACZ 2026 Grzegorz Kołodko
QUIZ PRL. „Jutro będzie futro!” Powiedzenia naszych rodziców, które ukształtowały Polaków z pokolenia PRL-u
Pytanie 1 z 15
Kiedy pytaliście mamę "Kiedy obiad?", odpowiadała:
QUIZ PRL. „Jutro będzie futro!” Powiedzenia naszych rodziców, które ukształtowały Polaków z pokolenia PRL-u

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki