Cyberatak na lodówki. Jaka jest skala zagrożenia w Polsce?
Problem, który dotknął już co najmniej dziewięć krajów w Europie, pojawił się w Polsce. Chodzi o ataki na systemy chłodnicze w supermarketach i magazynach. Scenariusz jest prosty, ale skutki mogą być bardzo kosztowne – cyberprzestępcy zdalnie podnoszą temperaturę w lodówkach i zamrażarkach, co prowadzi do zepsucia przechowywanej tam żywności.
Sprawę skomentował w TVN24 wicepremier i minister cyfryzacji Krzysztof Gawkowski. Wyjaśnił, że problem leży w urządzeniach konkretnych producentów, które mają luki w zabezpieczeniach.
W całej Europie okazało się, że urządzenia niektórych producentów mają podatności, które pozwalają je wyłączać i zmieniać w nich temperaturę. Można w ten sposób zaatakować tę część przemysłu, która korzysta z dużych lodówek albo wykorzystuje je na przykład do przechowywania krwi lub żywności. I do takiego ataku doszło – powiedział minister cyfryzacji Krzysztof Gawkowski.
Według wicepremiera i ministra cyfryzacji Krzysztofa Gawkowskiego, w Polsce wykryto 140 urządzeń, które są podatne na cyberatak na lodówki. Służby na bieżąco informują firmy o zagrożeniu, ale nie wszyscy przedsiębiorcy podchodzą do sprawy poważnie. Część z nich już zabezpieczyła swój sprzęt, ale wciąż są tacy, którzy zwlekają z reakcją.
Minister Krzysztof Gawkowski grozi firmom. Co ryzykują przedsiębiorcy?
Brak reakcji ze strony firm może mieć poważne konsekwencje. Rząd Donalda Tuska nie zamierza patrzeć na to bezczynnie. Minister Gawkowski jasno dał do zrozumienia, że cierpliwość państwa ma swoje granice, a firmy, które ignorują ostrzeżenia, same proszą się o kłopoty. Mówiąc wprost: mogą trafić na publiczną listę wstydu.
Mówimy o 140 urządzeniach, które są podatne i wystawione na atak. Można je wyłączyć, można zareagować i trzeba to zrobić. Odpowiedzialność nakazuje: zrób to. A są firmy, które tego nie robią – podkreślił Gawkowski.
Jak zapowiedział, państwo może ujawnić nazwy firm, które mimo ostrzeżeń nie zabezpieczyły narażonych urządzeń chłodniczych. Dla każdego przedsiębiorcy taka informacja to cios w reputację. Utrata zaufania klientów i partnerów biznesowych to prosta droga do poważnych strat finansowych, które mogą znacznie przewyższyć koszt zabezpieczenia infrastruktury.
Które lodówki są zagrożone? Czy musimy się bać o sprzęt w domu?
Warto od razu uspokoić – problem nie dotyczy naszych domowych lodówek. Cyberatak na lodówki jest wymierzony w duże, przemysłowe urządzenia chłodnicze. Chodzi o sprzęt, który znajdziemy w supermarketach, magazynach żywności, hurtowniach, a także w placówkach medycznych czy laboratoriach.
Skala potencjalnych strat jest ogromna. W grę wchodzi nie tylko zepsuta żywność warta setki tysięcy złotych, ale też coś znacznie cenniejszego. We Francji doszło już do próby ataku na lodówki, w których przechowywano zapasy krwi.
Proszę sobie wyobrazić, że w tych lodówkach mogą być przechowywane różnego rodzaju drogie preparaty. Mogą z nich korzystać ważne instytucje. Do tego dochodzą potencjalne straty finansowe, bo mówimy o dużych chłodniach należących do firm przechowujących żywność – dodał minister Gawkowski.
Zagrożenie dotyczy więc nie tylko naszych zakupów, ale potencjalnie także bezpieczeństwa leków, szczepionek czy przechowywanej krwi. Dlatego właśnie reakcja rządu jest tak stanowcza. Zabezpieczenie tych systemów to nie jest już kwestia dobrej woli, ale absolutna konieczność, by uniknąć chaosu i ogromnych strat.
