- Nowy najwyższy przywódca Iranu, Modżtaba Chamenei, zagroził zamknięciem Cieśniny Ormuz i atakiem na amerykańskie bazy, co radykalnie zwiększyło napięcie w regionie.
- W reakcji na te oświadczenia, cena ropy Brent przekroczyła 100 dolarów za baryłkę, odnotowując wzrost o ponad 9% w czwartek, po tym jak w ciągu 10 dni podrożała o 40%.
- Wzrost cen ropy, który osiągnął blisko 120 dolarów za baryłkę po ataku USA i Izraela na Iran, jest postrzegany przez Donalda Trumpa jako korzystny dla USA, ale podkreśla on priorytet powstrzymania Iranu przed zdobyciem broni jądrowej.
- Rzecznik armii irańskiej ostrzegł przed możliwym wzrostem cen ropy do 200 dolarów za baryłkę, choć Minister Energii USA uważa to za mało prawdopodobne.
Nowy przywódca Iranu grozi światu. Cieśnina Ormuz zamknięta
Wystarczyło kilka słów, by rynki finansowe na całym świecie wstrzymały oddech. W swoich pierwszych publicznych wypowiedziach od objęcia urzędu nowy najwyższy przywódca Iranu, ajatollah Modżtaba Chamenei, postawił sprawę jasno. Jego zdaniem kluczowa dla transportu surowców Cieśnina Ormuz powinna pozostać zamknięta. To jednak nie wszystko. Chamenei zagroził również otwarciem nowych frontów wojny oraz atakami na wszystkie amerykańskie bazy wojskowe w regionie, jeśli nie zostaną one natychmiast zlikwidowane.
Agencja Bloomberg ocenia te komentarze jako "dość radykalne". Analitycy podkreślają, że nowy przywódca nie wykazuje żadnych chęci do porozumienia ze Stanami Zjednoczonymi i Izraelem. Taka bezkompromisowa postawa Teheranu sprawiła, że cena ropy naftowej gwałtownie wzrosła w obawie przed długotrwałymi zakłóceniami w dostawach. Rynki boją się, że blokada jednego z najważniejszych szlaków morskich na świecie to dopiero początek eskalacji konfliktu.
Co na to USA? Donald Trump komentuje
Na groźby płynące z Teheranu i niestabilną sytuację na rynku surowców zareagował prezydent USA Donald Trump. W poście na swoim portalu społecznościowym Truth Social odniósł się do rosnących notowań. Prezydent USA Donald Trump stwierdził, że choć wysoka cena ropy naftowej przynosi Stanom Zjednoczonym ogromne zyski, priorytetem pozostaje powstrzymanie Iranu przed zdobyciem broni jądrowej.
„Stany Zjednoczone są zdecydowanie największym producentem ropy na świecie, więc kiedy ceny ropy rosną, zarabiamy dużo pieniędzy” – napisał Trump. Jednocześnie zaznaczył, że zyski finansowe mają drugorzędne znaczenie. „ALE dla mnie jako prezydenta bardziej interesujące i ważniejsze jest powstrzymanie imperium zła, Iranu, przed zdobyciem broni nuklearnej i zniszczeniem Bliskiego Wschodu i w zasadzie świata. Nie pozwolę na to!” – dodał.
Polecany artykuł:
Cena ropy naftowej znów rośnie
Reakcja rynków surowcowych była natychmiastowa i bardzo nerwowa. W czwartkowe popołudnie cena ropy naftowej typu Brent ponownie przekroczyła psychologiczną barierę 100 dolarów za baryłkę, notując w ciągu dnia wzrost o ponad 9 proc. To pokazuje, jak niestabilna jest sytuacja. Jeszcze kilka dni temu, po gwałtownym skoku do 119 dolarów w poniedziałek, notowania zdołały spaść poniżej 100 dolarów, dając rynkom chwilę oddechu.
Obecny wzrost to kontynuacja trendu, który utrzymuje się od początku konfliktu. Wystarczy spojrzeć na liczby: w ciągu zaledwie 10 dni ropa zdrożała o 40 proc. Przypomnijmy, że przed atakiem USA i Izraela na Iran za baryłkę surowca płacono około 70 dolarów.
W tle pojawiają się też prognozy, które dodatkowo podsycają niepewność. Rzecznik irańskiej armii, Ebrahim Zolfakari, stwierdził, że "świat powinien przygotować się na ropę w cenie 200 dolarów za baryłkę". Do tych słów odniósł się minister energii USA Chris Wright, który ocenił, że taki scenariusz jest mało prawdopodobny.