- Utrata pieniędzy to największa obawa Polaków (38 proc.) przy zakupach online.
- Największym zaufaniem cieszą się duże marketplace'y i sklepy znanych sieci (81 proc.).
- Najmniej ufamy zakupom przez media społecznościowe (tylko 29 proc. uważa je za bezpieczne).
- Ponad połowa kupujących (54 proc.) sprawdza opinie o sklepie przed transakcją.
- Co dziesiąty Polak w ogóle nie weryfikuje nowego sprzedawcy w sieci.
Czego najbardziej boją się Polacy podczas zakupów online?
Okazuje się, że największym strachem, jaki towarzyszy nam podczas klikania „kup teraz”, jest po prostu utrata pieniędzy. Główną obawą, jeśli chodzi o bezpieczeństwo zakupów w internecie, jest utrata pieniędzy w wyniku oszustwa, co zadeklarowało aż 38 proc. badanych przez Santander Consumer Bank. Chodzi o klasyczne sytuacje, w których płacimy za towar, a on nigdy do nas nie dociera, albo klikamy w fałszywy link do płatności, który czyści nam konto. To pokazuje, że oszustwa w internecie są realnym problemem, którego świadomość jest coraz większa.
Prawie tak samo często (36 proc. ankietowanych) boimy się, że paczka co prawda przyjdzie, ale w środku znajdziemy coś zupełnie innego, niż zamawialiśmy. Produkt może być gorszej jakości, uszkodzony albo po prostu niezgodny z opisem na stronie.
To jednak nie koniec listy obaw związanych z zakupami online. Polacy boją się również o:
- Wyciek danych osobowych lub numeru karty płatniczej (25 proc.),
- Problemy ze zwrotem towaru i długie oczekiwanie na odzyskanie pieniędzy (22 proc.),
- Utrudniony kontakt ze sprzedawcą i brak możliwości złożenia reklamacji (21 proc.).
Widać więc wyraźnie, że choć zakupy w sieci są wygodne, to dla wielu z nas wciąż wiążą się ze sporym stresem i niepewnością.
Sklepy z największym zaufaniem klientów
Skoro boimy się oszustw, to czy są miejsca w sieci, którym w ogóle ufamy? Badanie Santander Consumer Banku daje tu jasną odpowiedź: tak, ale stawiamy przede wszystkim na dużych i znanych graczy. Najwyższym poziomem zaufania, jeśli chodzi o zakupy online, cieszą się duże platformy typu marketplace oraz e-sklepy znanych sieci handlowych, które mają też placówki stacjonarne (po 81 proc. wskazań). To miejsca, które po prostu kojarzymy, znamy i które wydają nam się solidne.
Ocena bezpieczeństwa poszczególnych kanałów sprzedaży pokazuje wyraźną przewagę znanych podmiotów rynkowych. Najwyższym poziomem zaufania cieszą się duże platformy typu marketplace oraz e-sklepy znanych sieci handlowych z placówkami stacjonarnym (po 81 proc.) - wskazują autorzy badania.
Znacznie ostrożniej podchodzimy do sklepów, które działają wyłącznie w internecie (zaufało im 59 proc. badanych) oraz do portali z rzeczami z drugiej ręki (54 proc.). Popularne chińskie platformy zakupowe przekonały do siebie niecałą połowę Polaków (49 proc.).
Na samym końcu listy zaufania lądują zakupy robione przez media społecznościowe. Tylko 29 proc. ankietowanych uznało, że ten kanał sprzedaży jest bezpieczny, co pokazuje, jak duże ryzyko wiążemy z transakcjami na Facebooku czy Instagramie. To wyraźny sygnał, że dla większości z nas reklama w social mediach to jedno, a faktyczne zostawienie tam pieniędzy to zupełnie co innego.
Jak Polacy sprawdzają e-sklepy przed zakupem?
Skoro boimy się oszustw w internecie, to jak próbujemy się przed nimi chronić? Okazuje się, że nasza weryfikacja opiera się głównie na doświadczeniach innych. Nie ufamy ślepo reklamom ani zapewnieniom sprzedawcy – wolimy posłuchać tych, którzy już zrobili zakupy w danym miejscu. Badanie Santander Consumer Banku pokazuje, że przed złożeniem zamówienia ponad połowa respondentów (54 proc.) sprawdza opinie innych klientów, co jest najważniejszym elementem budowania poczucia bezpieczeństwa zakupów w internecie.
Na co jeszcze zwracamy uwagę, zanim zdecydujemy się na transakcję w nieznanym sklepie? Lista jest dość długa i pokazuje, że stajemy się coraz bardziej świadomymi konsumentami:
- Dostępne metody płatności – sprawdza je 44 proc. z nas. Brak popularnych opcji, jak BLIK czy szybkie przelewy, może być sygnałem ostrzegawczym.
- Zabezpieczenia strony – na symbol kłódki w adresie i poprawność samego adresu URL zwraca uwagę 36 proc. kupujących.
- Regulamin serwisu – czyta go 30 proc. ankietowanych, szukając informacji o zwrotach czy reklamacjach.
- Dane firmy – 28 proc. weryfikuje dane rejestrowe i kontaktowe, na przykład w bazie KRS.
Co ciekawe, mniejsze znaczenie ma dla nas obecność sklepu w rankingach (23 proc.) czy jego aktywność w mediach społecznościowych (15 proc.).
Najbardziej niepokojący jest jednak inny wniosek z badania. Niemal co dziesiąty Polak (9 proc.) przyznaje, że w ogóle nie sprawdza nowego miejsca przed dokonaniem transakcji. To grupa, która jest najbardziej narażona na oszustwa i utratę pieniędzy, ponieważ kupuje w ciemno, licząc na uczciwość sprzedawcy. To pokazuje, że mimo rosnącej świadomości zagrożeń, wciąż istnieje spora potrzeba edukacji w zakresie bezpiecznych zakupów online.