Spis treści
Decyzja sądu w USA to zielone światło dla pozwu
Sprawa wygląda poważnie. Sędzia federalna w Stanach Zjednoczonych, April Perry, właśnie dała zielone światło do dalszego rozpatrywania pozwu przeciwko McDonald's. Koncern próbował się bronić i domagał się oddalenia oskarżeń, ale sędzia z Chicago uznała, że sprawa jest na tyle istotna, by trafić na wokandę.
"Rzeczpospolita" przypomina, że wszystko zaczęło się w grudniu 2025 roku, kiedy czterech klientów sieci złożyło pozew. Zarzucili w nim firmie wprowadzanie w błąd, oszustwo, a nawet bezpodstawne wzbogacenie się. Decyzja sędzi April Perry oznacza, że głośny pozew będzie dalej rozpatrywany, a firma będzie musiała tłumaczyć się w sądzie ze składu kanapki McRib. To spory cios dla wizerunku giganta, który od lat przekonuje o jakości swoich produktów.
Skład kanapki McRib pod lupą
Sedno problemu dotyczy tego, co tak naprawdę znajduje się w kanapce McRib? Klienci, którzy pozwali firmę, twierdzą, że jej nazwa ("rib" to po angielsku żeberko) i charakterystyczny kształt to zwykłe oszustwo. Ich zdaniem, w kotlecie wcale nie ma mięsa z żeberek. Zamiast tego, jak czytamy w pozwie, ma być on robiony ze zmielonych, znacznie tańszych części wieprzowiny. Na liście składników wymieniono mięso z łopatki, ale też serca, flaki i żołądki.
To nie są tylko puste oskarżenia. Dowodem w sprawie mają być badania, które pokazują, jak bardzo klienci ufali marce. Z jednej z ankiet wynika, że aż 72 proc. kupujących było przekonanych, że w McRibie jest mięso z żeberek. W innej, 67 proc. osób przyznało, że właśnie ten składnik był dla nich ważny przy podejmowaniu decyzji o zakupie. To pokazuje, że rzeczywisty skład kanapki McRib mógł mieć bezpośredni wpływ na to, czy klienci sięgali po nią do portfela.
Dla niewtajemniczonych: McRib to kanapka, która po raz pierwszy pojawiła się w menu McDonald's w 1981 roku. Składa się z formowanego kotleta wieprzowego bez kości, polanego sosem barbecue, z dodatkiem cebuli i pikli. Jej okresowa dostępność i specyficzny wygląd uczyniły z niej produkt niemal kultowy.
McDonald's odpiera zarzuty
Jak można się było spodziewać, McDonald's nie zamierza siedzieć cicho i stanowczo odpiera zarzuty. Przedstawiciele koncernu przekonują, że oskarżenia o dodawanie do kanapki serc, flaków czy żołądków są po prostu nieprawdziwe. Firma zapewnia, że zawsze otwarcie informowała o tym, co wchodzi w skład jej produktów.
W oficjalnym oświadczeniu koncern nie przebiera w słowach, co pokazuje, jak poważnie traktuje całą sytuację.
Ten pozew wypacza fakty, a roszczenia są bezpodstawne - zaznaczył koncern.
To sygnał, że firma nie zamierza iść na żadną ugodę i będzie walczyć o swoje dobre imię w sądzie. Firma stoi na stanowisku, że skład McRiba nigdy nie był tajemnicą, a całe zamieszanie to burza w szklance wody, wywołana przez osoby szukające łatwego zysku.
Powrót do USA i zniknięcie z Niemiec. Dziwny los McRiba
Całe zamieszanie wokół pozwu zbiega się w czasie z dość zaskakującymi decyzjami marketingowymi firmy. Dokładnie 27 października 2026 roku, czyli w momencie, gdy sprawa nabierała tempa, McDonald's ogłosił wielki powrót kanapki McRib do wybranych restauracji w USA. Mieszkańcy Los Angeles, Chicago, Miami czy Dallas znów mogą ją kupić, choć tylko przez ograniczony czas.
Co ciekawe, w tym samym czasie kanapka zniknęła z rynku, na którym była prawdziwą legendą. Po 37 latach stałej obecności w menu, 27 października 2026 roku McRib został na dobre wycofany z niemieckich restauracji McDonald's. W Polsce, dla przypomnienia, kanapka nigdy nie była dostępna w stałej ofercie.
Warto też dodać, że to nie pierwszy raz, kiedy giganci fast food muszą tłumaczyć się z tego, jak wyglądają ich produkty. Podobne pozwy dotyczyły już wcześniej firm McDonald's, Burger King i Wendy's, którym zarzucano, że burgery w reklamach wyglądają na znacznie większe i apetyczniejsze niż te serwowane klientom. Pokazuje to, że konsumenci coraz uważniej patrzą na ręce wielkim korporacjom i nie boją się walczyć o swoje prawa w sądzie, gdy czują się oszukani.
