Premier Tusk nakazał wstrzymanie wielkiej reformy! "Sprawa na ostrzu noża"

Donald Tusk zablokowała projekt ustawy o reformie Państwowej Inspekcji Pracy. Projekt miał chronić pracowników przed fikcyjnym samozatrudnieniem. Dla tysięcy osób pracujących na umowach śmieciowych zamiast etatu, nadzieja na zmianę znów się oddala?

Donald Tusk, premier, podczas posiedzenia, w tle polska i unijna flaga. Premier Tusk nakazał wstrzymanie wielkiej reformy, o czym przeczytasz na portalu Super Biznes.

i

Autor: KPRM Donald Tusk, premier, podczas posiedzenia, w tle polska i unijna flaga. Premier Tusk nakazał wstrzymanie wielkiej reformy, o czym przeczytasz na portalu Super Biznes.
  • Dlaczego premier Tusk wycofał projekt reformy PIP z prac rządu
  • Jakie uprawnienia miała otrzymać Państwowa Inspekcja Pracy
  • Kto zadecyduje o przekształceniu umów zleceń i B2B w etaty - inspektorzy czy sądy?
  • Co oznacza wstrzymanie reformy dla pracowników na śmieciówkach
Super Biznes SE Google News

Reforma PIP zawieszona. Tusk nakazał radykalne poprawki

Premier Donald Tusk nakazał wycofanie z prac rządu projektu ustawy o reformie Państwowej Inspekcji Pracy. Sprawa rozgrywa się za kulisami rządu od kilku dni. Podczas ostatniego posiedzenia Rady Ministrów szef rządu postawił sprawę ostro - obecny kształt projektu jest nie do zaakceptowania.

Projekt reformy PIP przeszedł 4 grudnia przez Stały Komitet Rady Ministrów. Wydawało się, że droga do uchwalenia jest otwarta. Tusk zdecydował jednak inaczej. Projekt wraca do ministerstwa pracy, gdzie Agnieszka Dziemianowicz-Bąk musi go gruntownie przepracować.

O co spór? Inspektorzy kontra sądy

Kością niezgody są kompetencje inspektorów PIP. Projekt zakładał, że inspektor będzie mógł wydać decyzję administracyjną o przekształceniu umowy B2B lub zlecenia w umowę o pracę. To rewolucyjna zmiana w polskim prawie.

Premier Tusk ma inne zdanie. Według informacji "Gazety Wyborczej", chce pozostawić ostateczne rozstrzygnięcia w rękach sądów. Inspektorzy PIP mogliby przeprowadzać kontrole i wykrywać nadużycia, ale nie wydawać wiążących decyzji. Taki model oznacza dłuższą drogę dla pracowników dochodzących swoich praw.

Fikcyjne samozatrudnienie wciąż problemem

Reforma PIP miała być odpowiedzią na powszechne w Polsce fikcyjne samozatrudnienie. Tysiące pracowników formalnie prowadzi działalność gospodarczą, choć w praktyce wykonują taką samą pracę jak etatowcy. Nie mają urlopów (wypoczynkowego, okolicznościowego, macierzyńskiego, rodzicielskiego), zwolnień lekarskich ani odpraw.

Wzmocnienie uprawnień inspektorów miało przyspieszyć walkę z tym procederem. Teraz reforma stoi pod znakiem zapytania. Ministerstwo pracy musi znaleźć kompromis między skutecznością działań a obawami premiera przed nadmiernym uprawnieniem administracji.

Pracownicy znów poczekają na etat

Dla osób zatrudnionych na umowach śmieciowych wstrzymanie reformy to zła wiadomość. Droga do przekształcenia umów cywilnoprawnych i B2B w etat pozostanie długa i skomplikowana. Będzie wymagać procesu sądowego, który może trwać miesiące lub lata.

Zwolennicy reformy podkreślają, że bez uprawnień decyzyjnych PIP będzie tylko "papierowym tygrysem". Przedsiębiorcy z kolei obawiają się nadmiernej ingerencji inspektorów w ich działalność. Tusk musi wyważyć te interesy.

Minister Dziemianowicz-Bąk stoi przed trudnym zadaniem. Musi przygotować projekt, który zadowoli premiera, ale nie straci głównego celu - skutecznej ochrony pracowników. Czas pokaże, czy uda się znaleźć złoty środek.

Agnieszka Dziemianowicz-Bąk, minister rodziny, pracy i polityki społecznej - Karpacz 2025
QUIZ PRL. Tak pracowano w PRL
Pytanie 1 z 16
Ten popularny w Polsce kobiecy zawód już nie istnieje. Chodzi o:
QUIZ PRL. Tak pracowano w Polsce Ludowej

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki