- Ministrowie spraw zagranicznych UE omówią 21 kwietnia 20. pakiet sankcji, w tym całkowity zakaz transportu rosyjskiej ropy drogą morską, który ma zastąpić obecny pułap cenowy.
- Węgry i Słowacja, które wcześniej blokowały pakiet z powodu uszkodzonego rurociągu Przyjaźń, mogą zmienić stanowisko po zapowiedzi naprawy rurociągu i zmianach politycznych na Węgrzech.
- Stany Zjednoczone nie przedłużą zawieszenia sankcji na rosyjską ropę transportowaną drogą morską, co zwiększa presję na Rosję.
- UE dąży do skoordynowania działań z krajami G7 w sprawie zakazu transportu ropy, aby zwiększyć skuteczność sankcji.
Nowy plan Unii: Całkowity zakaz zamiast limitu cenowego na ropę
Komisja Europejska chce pójść o krok dalej i mocniej dokręcić śrubę rosyjskiej gospodarce. Do tej pory Unia stosowała tak zwany pułap cenowy. O co w nim chodziło? Firmy z krajów G7 i UE mogły świadczyć usługi transportowe, takie jak ubezpieczenie czy finansowanie statków, ale tylko pod warunkiem, że przewożona nimi rosyjska ropa była sprzedawana poniżej ustalonego limitu cenowego. Teraz ten mechanizm ma zostać zastąpiony przez znacznie surowsze rozwiązanie.
Propozycja Komisji Europejskiej, będąca częścią 20. pakietu sankcyjnego, zakłada całkowity zakaz transportu rosyjskiej ropy drogą morską. Oznaczałoby to, że unijne firmy nie mogłyby w żaden sposób uczestniczyć w przewozie tego surowca, niezależnie od jego ceny. To potężny cios, bo to właśnie europejscy armatorzy i ubezpieczyciele odgrywają kluczową rolę w światowym handlu morskim.
Jak zauważyła rzeczniczka Komisji Europejskiej Paula Pinho, presja na Moskwę musi być utrzymana. Odniosła się przy tym do decyzji Stanów Zjednoczonych, które nie zamierzają przedłużać zawieszenia sankcji na sprzedaż rosyjskiej ropy. – Wiedzieliśmy, że środek ten ma mieć charakter tymczasowy (…). Tak czy inaczej, uważamy, że łagodzenie rosyjskich sankcji w tym momencie nie pomoże w utrzymaniu presji na Rosję – powiedziała Paula Pinho. Dodała też z przekąsem: "Ironią losu powinno być to, że Rosja faktycznie korzysta na tej wojnie na Bliskim Wschodzie. Ale ironia losu jest faktem".
Koniec blokady ze strony Węgier? Kluczowa deklaracja Ukrainy
Propozycja nowych restrykcji od dawna leżała na stole, ale jej przyjęcie nie było takie proste. Do tej pory 20. pakiet sankcyjny blokowały dwa państwa: Węgry i Słowacja. Ich sprzeciw nie dotyczył jednak samego zakazu transportu morskiego, ale był powiązany z inną, kluczową dla nich kwestią – dostawami ropy przez Ukrainę.
Oba kraje domagały się od Kijowa naprawy ropociągu "Przyjaźń", który został uszkodzony w styczniu w wyniku rosyjskiego ataku. To właśnie tą drogą rosyjska ropa płynie na Węgry i Słowację. Brak zgody Budapesztu i Bratysławy skutecznie uniemożliwiał wprowadzenie całego pakietu. Dotychczasowe sankcje na Rosję w ramach 20. pakietu były blokowane przez Węgry i Słowację, które uzależniały swoją zgodę od naprawy ropociągu Przyjaźń.
Wydaje się jednak, że nastąpił przełom. Prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski ogłosił w środę, że uszkodzony rurociąg zostanie naprawiony do końca kwietnia. To deklaracja, która wytrąca Węgrom główny argument z ręki. Prezydent Zełenski wyraził też nadzieję, że po niedawnych wyborach na Węgrzech, w których partia premiera Viktora Orbana poniosła porażkę, relacje obu krajów wejdą na bardziej pragmatyczną ścieżkę.
Co dalej z sankcjami? Decyzja już wkrótce
Wszystkie oczy zwrócone są teraz na Luksemburg. To tam 21 kwietnia spotkają się ministrowie spraw zagranicznych państw członkowskich. Jak potwierdziła rzeczniczka KE ds. zagranicznych Anitta Hipper, sankcje będą głównym tematem ich rozmów. Unijni dyplomaci liczą, że deklaracja Kijowa w sprawie ropociągu otworzy drogę do jednomyślności. – Oczywiście nie będziemy spekulować na temat państw członkowskich ani stanowiska Węgier, ale, mamy na to nadzieję i pracujemy nad osiągnięciem tego celu – stwierdziła Anitta Hipper.
Pozostaje jeszcze jedna ważna kwestia: czy Unia Europejska zdecyduje się na ten krok samodzielnie, czy poczeka na resztę sojuszników z grupy G7, czyli Stany Zjednoczone, Wielką Brytanię, Kanadę i Japonię. Wspólne działanie zawsze przynosi lepsze efekty.
Jeśli uda nam się uzyskać wsparcie na szczeblu międzynarodowym ze strony G7, tym lepszy i większy będzie efekt (sankcji - PAP). Dlatego zawsze staramy się koordynować nasze działania z G7. To byłby idealny rezultat. Jeśli nie będzie to możliwe, to zobaczymy, jak postępować – podsumowała Paula Pinho.Najbliższe dni pokażą, czy Unia Europejska zdecyduje się na wprowadzenie kolejnych, dotkliwych sankcji na Rosję i czy uda się w tej sprawie osiągnąć porozumienie wszystkich 27 państw członkowskich. Decyzja, która zapadnie w Luksemburgu, może realnie wpłynąć na zdolność Kremla do finansowania wojny.