- Ceny gazu w Europie na najwyższym poziomie od kryzysowego 2022 roku.
- Powodem m.in. trwająca wojna w Ukrainie, konflikt na Bliskim Wschodzie i niskie rezerwy gazu w UE.
- Rząd Donalda Tuska rozważa mrożenie cen gazu i energii na wzór poprzednich lat.
- Analitycy szacują, że bez pomocy rządu rachunki Polaków mogą wzrosnąć o 35 proc.
- Polskie firmy, zwłaszcza z branży chemicznej, już odczuwają skutki podwyżek.
Rekordowe ceny gazu w Europie
Sytuacja na europejskich rynkach gazu robi się nerwowa. Ceny surowca na holenderskiej giełdzie TTF, która jest głównym punktem odniesienia dla całego kontynentu, znów przekroczyły barierę 100 euro za megawatogodzinę. To najwyższy poziom od drugiej połowy 2022 roku, kiedy wszyscy zmagaliśmy się z początkiem kryzysu energetycznego po rosyjskiej agresji na Ukrainę. Pamiętamy tamte czasy – w szczytowym momencie, w sierpniu 2022 roku, ceny sięgały astronomicznych 340 euro. Teraz, po czterech latach od tamtej gorącej jesieni, historia zdaje się zataczać koło.
Skąd ten nagły skok cen? Niestety, powodów jest kilka i żaden nie napawa optymizmem. Głównymi powodami tak wysokich cen gazu są trwająca wojna w Ukrainie, nierozwiązany konflikt na Bliskim Wschodzie oraz fakt, że Europa wchodzi w zimę ze znacznie niższymi rezerwami niż w ostatnich latach. Z danych Gas Infrastructure Europe wynika, że pod koniec października unijne magazyny gazu były zapełnione średnio w 75 procentach. Rok wcześniej o tej samej porze było to 83 procent, a i tak drżeliśmy o to, czy surowca wystarczy.
Wysokie ceny na giełdach to nie jest abstrakcyjny problem. To prosta droga do wyższych rachunków dla nas wszystkich – i za gaz, i za prąd, bo to właśnie elektrownie gazowe często decydują o ostatecznej cenie energii. W Polsce cena gazu z dostawą na następny dzień już pod koniec października sięgała blisko 460 zł za megawatogodzinę. To najwięcej od kilkunastu miesięcy. Analitycy nie mają złudzeń: czeka nas co najmniej kolejny rok z bardzo drogim gazem, nawet jeśli zima okaże się łagodna. Po prostu trzeba będzie uzupełnić puste magazyny, a to zawsze kosztuje.
Rząd planuje mrożenie cen. Jak ma wyglądać pomoc?
Z informacji, do których dotarła „Rzeczpospolita”, wynika, że rząd premiera Tuska nie zamierza stać z boku. Choć z rządu płyną uspokajające komunikaty, że kryzys z lat 2022-2023 nam nie grozi, to w Ministerstwie Klimatu i Środowiska trwają już prace nad pakietami osłonowymi.
Co jest na stole? Wygląda na to, że rząd sięgnie po sprawdzone rozwiązanie.
Będziemy chcieli wykorzystać znane i sprawdzone mechanizmy z lat 2022–2024. To sprawdzony instrument mrożenia cen i rekompensat dla sprzedawców różnicy między ceną ustawową a taryfą URE – mówi osoba z otoczenia resortu.
Pytanie brzmi: skąd wziąć na to pieniądze? Jednym ze źródeł ma być Fundusz Wypłaty Różnicy Ceny, gdzie po poprzednim mrożeniu została nadwyżka w wysokości ponad 2 mld zł. To jednak może nie wystarczyć. Michał Kozak, analityk z Domu Maklerskiego Trigon, nie pozostawia złudzeń.
Obecna taryfa gazowa dla gospodarstw domowych wynosi 197 zł/MWh, podczas gdy ceny TTF są ponad dwukrotnie wyższe. Według naszych wstępnych szacunków koszt zakontraktowania gazu na 2027 r. może wynieść ok. 230–300 zł/MWh, co implikowałoby konieczność podwyższenia taryfy o ok. 35 proc. – szacuje analityk.
Według tych wyliczeń, koszt pełnych rekompensat dla sprzedawców gazu mógłby wynieść nawet 3-4 mld zł rocznie. To znacznie więcej, niż znajduje się w rezerwie funduszu. Rząd będzie więc musiał poszukać dodatkowych pieniędzy w budżecie, aby sfinansować pomoc i utrzymać ceny gazu na akceptowalnym dla Polaków poziomie.
Biznes już liczy straty. Jak firmy radzą sobie z drożyzną?
Podczas gdy gospodarstwa domowe z niepokojem czekają na decyzje rządu, polski biznes już teraz liczy koszty. A te, dla wielu firm, rosną w zastraszającym tempie. Rosnące ceny gazu uderzają w rentowność przedsiębiorstw, a niektóre branże odczuwają to szczególnie boleśnie. Najlepszym przykładem jest przemysł chemiczny. Grzegorz Kulik, rzecznik Grupy Azoty, mówi wprost, że sytuacja jest trudna.
Wysokie ceny gazu bezpośrednio zwiększają koszty produkcji Grupy Azoty, szczególnie w segmencie nawozów azotowych, w którym surowiec ten odpowiada za około 60-70 proc. kosztów ogółem. W trzecim kwartale 2026 r. średnie ceny gazu TTF wzrosły o około 40 proc. w porównaniu z drugim kwartałem – mówi Grzegorz Kulik.
Nie wszystkie firmy są jednak w tak trudnym położeniu. Część przedsiębiorców od lat zabezpiecza się przed wahaniami cen. Michał Malina z Grupy Kęty tłumaczy, że w ich przypadku gaz stanowi tylko około 3 proc. kosztów ogólnych, a firma systematycznie zabezpiecza ceny surowca z wyprzedzeniem 12-18 miesięcy. Podobną strategię stosuje KGHM. Rzecznik spółki, Artur Newecki, zapewnia, że dzięki zabezpieczeniom cenowym i elastycznemu zarządzaniu własnymi źródłami energii, wysokie ceny gazu nie zakłócają produkcji.
Problem dotyczy jednak nie tylko wielkiego przemysłu. Skutki podwyżek odczują też producenci żywności. Agnieszka Maliszewska, prezes Polskiej Izby Mleka, nie ma wątpliwości.
Oczywiście, że tak silne zwyżki cen gazu będą miały wpływ na naszą firmę, bo energia, w tym oczywiście gaz, jest istotnym czynnikiem dla cen przetwórstwa. Prawdopodobnie więc jej wyższe ceny zwiększą w jakimś stopniu koszt całości naszej produkcji - powiedziała Maliszewska.
A co na to największy sprzedawca gazu w Polsce? Orlen tłumaczy, że ceny dla klientów biznesowych zależą od indywidualnych umów i koncern nie zmienia warunków w trakcie ich trwania. Jeśli chodzi o gospodarstwa domowe, obecna taryfa, zatwierdzona przez Urząd Regulacji Energetyki, obowiązuje do końca 2026 roku. O tym, jakie ceny zobaczymy na rachunkach w 2027 roku, zdecyduje prezes URE w grudniu.