Spis treści
Co oznacza decyzja sądu w sprawie Polimerów Police?
Piątkowe postanowienie Sądu Rejonowego Szczecin-Centrum daje zielone światło dla sfinalizowania jednej z najgłośniejszych transakcji w polskim przemyśle ostatnich lat. Sąd zatwierdził układ częściowy, który Grupa Azoty Polyolefins zawarła z wierzycielami jeszcze w marcu 2026 roku. Choć postanowienie nie jest jeszcze prawomocne, to właśnie ono było kluczowym warunkiem, od którego uzależnione było przejęcie Polimerów Police przez Orlen.
Układ dotyczy zobowiązań sięgających około 6,1 mld zł. Zgodnie z jego zapisami, wierzyciele zgodzili się na umorzenie aż 83 proc. tej kwoty, czyli ponad 5 mld zł. To gigantyczna redukcja, która ma uratować projekt przed upadłością.
Przeprowadziliśmy jedną z najbardziej złożonych restrukturyzacji zadłużenia w polskim przemyśle, uzyskując poparcie wierzycieli dla redukcji około 83 proc. zobowiązań objętych układem – podkreśliła prezes Grupy Azoty Polyolefins Małgorzata Królak.
Dla Grupy Azoty, kierowanej przez prezesa Marcina Celejewskiego, oznacza to możliwość odcięcia się od inwestycji, która od lat ciążyła na jej wynikach finansowych. Sam koncern na tej operacji straci – z prawie 2 mld zł pożyczonych spółce-córce odzyska zaledwie 48,4 mln zł. Mimo to pozbycie się problemu jest dla zarządu priorytetem.
Ile naprawdę Orlen zapłaci za Polimery Police?
Informacja o cenie zakupu akcji za symboliczne 4 złote może być myląca. W rzeczywistości zaangażowanie finansowe płockiego koncernu jest znacznie większe. Orlen, który już teraz posiada 17,3 proc. akcji w polickiej spółce, po sfinalizowaniu umowy stanie się jej jedynym właścicielem. Kluczowe jest jednak to, co stanie się później.
Zgodnie z umową przedwstępną z marca 2026 roku, Orlen zadeklarował przeznaczenie 1,35 mld zł na przejęcie i dokończenie restrukturyzacji, w tym spłatę pozostałych zobowiązań wobec wierzycieli. W efekcie koncern przejmie spółkę czystą, bez historycznego długu, z wyjątkiem pieniędzy, które sam jej pożyczył. To cena za uratowanie zakładu i włączenie go do własnej strategii rozwoju petrochemii. Dzięki tej transakcji Orlen ma stać się szóstym największym producentem polipropylenu w Europie i zachować około 400 miejsc pracy w Policach.
Dlaczego Polimery Police okazały się finansową katastrofą?
Historia Polimerów Police to przykład tego, jak ambitny projekt może zamienić się w finansową studnię bez dna. Wszystko zaczęło się w 2015 roku od planu budowy instalacji za 1,7 mld zł. Dwa lata później projekt rozszerzono, a budżet spuchł do 4 mld zł. Ostatecznie, jak szacowano, inwestycja pochłonęła ponad 7,2 mld zł.
Realizowany przez koreański Hyundai Engineering projekt od początku zmagał się z ogromnymi opóźnieniami i problemami technicznymi. Fabryka ruszyła w 2023 roku, ale nigdy nie osiągnęła planowanej wydajności. W sierpniu 2025 roku Grupa Azoty Polyolefins odstąpiła od umowy z wykonawcą, a narastające zadłużenie Grupy Azoty Polyolefins zagroziło stabilności całej grupy kapitałowej. Sprawa trafiła nawet do prokuratury – we wrześniu 2026 roku zarząd Grupy Azoty złożył zawiadomienie o podejrzeniu niegospodarności. Minister aktywów państwowych Wojciech Balczun zapowiedział z kolei upublicznienie raportu o nieprawidłowościach przy projekcie.
Dla prezesa Grupy Azoty Marcina Celejewskiego sprawa jest jasna.
Polimery Police stały się symbolem błędnych decyzji inwestycyjnych z przeszłości, których konsekwencje przez lata obciążały całą Grupę, ograniczając jej możliwości rozwoju – stwierdził.
Teraz ten problem przejmuje Orlen, który widzi w nim nie balast, a szansę na wzmocnienie swojej pozycji na europejskim rynku.