Prezes NBP Adam Glapiński: Zrobimy wszystko, co niezbędne, by trwale obniżyć inflację [WYWIAD]

2022-02-16 16:58

Prezes NBP prof. Adam Glapiński w obszernej rozmowie z „Super Expressem” mówi, że prognozy inflacji na całym świecie są cały czas podnoszone. Jest przekonany, że w Polsce, przez cały 2022 r., inflacja będzie powyżej 3,5 proc. A to oznacza, że nadal będą podnoszone stopy procentowe. Zdaniem prezesa NBP, nie będzie to jednak powodować nadmiernego wzrostu bezrobocia, a powstrzyma presję płacową. Prezes NBP odnosi się też do pomysłu zamrożenia stóp procentowych, szybkiego wprowadzenia euro i wyeliminowania z obrotu gotówki.

„Super Express”: Panie prezesie, jesteśmy po piątej z rzędu podwyżce stóp procentowych. Ze słów pana prezesa na ostatniej konferencji wynika, że to nie koniec. „Aktywność gospodarcza w kolejnych kwartałach będzie rosła. Nie zniknie też problem z inflacją” – powiedział pan. Jakiej inflacji należy się spodziewać w tym roku? Kiedy należy się spodziewać szczytu inflacji?

Prezes NBP, prof. Adam Glapiński: Inflacja na świecie nadal rośnie i w wielu gospodarkach ceny rosną obecnie najszybciej od dekad. Inflacja w strefie euro jest na poziomie 5,1%, a  w Stanach Zjednoczonych 7,5%. Wpływają na to rosnące ceny surowców energetycznych związane z pandemiczną nierównowagą, na którą nakładają się napięcia geopolityczne oraz – szczególnie w Europie – polityka klimatyczna. Towarzyszą temu drożejące surowce rolne i utrzymujące się zaburzenia podażowe. Korzystna koniunktura stwarza przy tym warunki do przenoszenia się tak generowanych wzrostów cen na wszystkie sektory. Większość z wymienionych czynników ma charakter negatywnych szoków podażowych, ale – co istotne – ich trwałość i siła okazały się większe niż pierwotnie oczekiwano. W efekcie, prognozy inflacji dla całego świata są nadal podnoszone. Globalne tendencje nie omijają polskiej gospodarki. Wzrost cen energii podwyższa silnie inflację CPI, zarówno bezpośrednio, jak i pośrednio, poprzez wzrost kosztów działalności przedsiębiorstw i ustalane przez nie ceny pozostałych dóbr.

W styczniu inflacja w Polsce wyniosła 9,2%, a więc była istotnie podwyższona, choć warto zauważyć, że i tak była niższa niż np. w Czechach, gdzie wyniosła 9,9%. W wyniku wprowadzenia przez rząd Tarczy Antyinflacyjnej do lipca br. inflacja obniży się, przy czym działania te i ich efekty dla inflacji mogą zostać przedłużone. W całym 2022 r. inflacja będzie jednak kształtowała się powyżej górnej granicy przedziału odchyleń od celu inflacyjnego NBP. Jednocześnie nasze działania są nakierowane na zapewnienie obniżenia inflacji do celu w średnim okresie. Konkretny poziom i moment osiągnięcia szczytu, a także horyzont powrotu inflacji do celu NBP, zależy od wielu czynników, w dużej mierze zewnętrznych. W marcu przedstawimy kolejną projekcję inflacji i PKB na lata 2022-2024.

Jak długi będzie cykl podwyżek stóp procentowych? Jaką wysokość osiągnie stopa referencyjna i co to znaczy, że „nie zrobicie drastycznych podwyżek”?

Wstępne dane o PKB za 2021 r. potwierdziły kontynuację ożywienia aktywności gospodarczej mimo kolejnych fal zachorowań. Wzrost PKB w samym IV kw. wyniósł aż 7,3, co jest znakomitym wynikiem. Dane potwierdzają także dobrą sytuację na rynku pracy, bezrobocie jest niskie i następuje przyspieszenie i tak wysokiej już dynamiki płac (w IV kw. 2021 r. wzrost płac w gospodarce wyniósł aż 9,8%). W kolejnych latach polski PKB ma także szanse szybko rosnąć. Równocześnie inflacja – podobnie jak w wielu innych krajach – jest istotnie podwyższona. Silny wzrost cen jest wciąż głównie efektem oddziaływania szoków zewnętrznych, ale w warunkach dobrej koniunktury i mocnego rynku pracy musimy przeciwdziałać ryzyku utrwalenia się inflacji na podwyższonym poziomie. I to robimy, podnosząc systematycznie stopy procentowe.W reakcji na podwyższoną inflację Rada podejmuje zdecydowane, ale jednocześnie rozważne kroki. I o ile rządowa Tarcza Antyinflacyjna ogranicza dynamikę cen w krótkim okresie, to działania NBP wpłyną hamująco na inflację w dłuższym okresie. Działamy więc niezależnie, ale się uzupełniamy.

NBP będzie podejmować wszystkie niezbędne kroki w kierunku trwałego obniżenia inflacji. Nasze kolejne decyzje będą nadal nakierowane na zapewnienie średniookresowej stabilności cen, przy jednoczesnym wsparciu zrównoważonego wzrostu gospodarczego. Decyzje te będą zatem zależały od oceny perspektyw koniunktury gospodarczej i inflacji. Oceny te zaś będą formułowane na podstawie napływających danych i informacji.

Rząd wprowadza Tarczę Antyinflacyjną. Ile Polacy zaoszczędzą?

W jaki sposób podnoszenie stóp procentowych wpłynie na polską gospodarkę? Czy może zmniejszyć PKB i zwiększyć bezrobocie? Gdzie leży ta granica, której przekroczyć nie wolno?

Wstępne szacunki PKB za cały 2021 r., a także dane o produkcji i sprzedaży za ostatnie miesiące potwierdzają, że mamy silne ożywienie aktywności gospodarczej. Wzrost PKB w 2021 r. szacowany jest przez GUS na 5,7%, a w samym IV kw. 2021 r. na 7,3%. Stopa bezrobocia jest niska i rośnie liczba ofert pracy. W związku z tym podwyższając obecnie stopy procentowe NBP nie będziemy powodować dotkliwego wzrostu bezrobocia, a raczej zapobiegniemy nadmiernemu wzrostowi presji płacowej. To istotnie ogranicza ryzyko kosztów społecznych zacieśnienia polityki pieniężnej. A wobec całokształtu uwarunkowań procesów inflacyjnych zacieśnianie polityki pieniężnej jest konieczne, gdyż przyczyni się do trwałego obniżenia inflacji w średnim okresie. To z kolei jest kluczowe dla zapewnienia korzystnych perspektyw dla polskiej gospodarki, w tym dla sytuacji finansowej polskich rodzin i firm.

Po ostatniej podwyżce stóp procentowych pojawiły się pomysły zamrożenia stawki WIBOR. Jaka jest pana opinia na temat takiego projektu?

Ocena NBP takiego pomysłu jest jednoznacznie negatywna. Po pierwsze, ewentualne zamrożenie stawki WIBOR stanowiłby niedopuszczalną we współczesnej gospodarce rynkowej ingerencję w prywatne stosunki prawne. Ustalanie wysokości rat kredytów w oparciu o kształtowanie się bieżącej stawki WIBOR jest zapisem większości umów kredytowych zawieranych pomiędzy bankami a klientami. Proponowana zmiana stanowiłaby niebezpieczny precedens podważający fundamentalną zasadę zawierania umów. Jednocześnie zamrożenie stawki WIBOR podważałoby również zasady funkcjonowania rynku finansowego. W związku z tym naruszone zostałoby zaufanie do prawidłowego funkcjonowania systemu prawnego i gospodarki rynkowej, zwiększając niepewność. Co więcej, postulowana ingerencja zwiększałaby ryzyko tzw. pokusy nadużycia, ponieważ w przyszłości podmioty gospodarcze mogłyby podejmować bardziej ryzykowne decyzje finansowe, zakładając, że w razie materializacji ryzyka, zawarte umowy zostaną odgórnie zmienione na ich korzyść.

Po drugie, wdrożenie takiego pomysłu zasadniczo utrudniłoby walkę z inflacją. Kluczowym kanałem oddziaływania polityki pieniężnej na gospodarkę jest bowiem kształtowanie stóp procentowych rynku międzybankowego, które przekładają się na koszty obsługi zadłużenia w gospodarce. Zamrożenie stawek WIBOR radykalnie osłabiłoby działanie tego mechanizmu, przez co możliwości ograniczania inflacji działaniami w zakresie polityki pieniężnej byłyby wyraźnie zmniejszone.Po trzecie, nie występują obecnie przesłanki do tego typu rozwiązania z punktu widzenia zdolności kredytobiorców do obsługi zadłużenia i stabilności finansowej.

Banki w procesie udzielania kredytu mieszkaniowego były od dawna zobowiązane do zakładania przy ocenie zdolności kredytowej wzrostu stóp procentowych. Po drugie banki są zobowiązane do przeprowadzania testów warunków skrajnych w zakresie wpływu zmiany stóp procentowych na jakość portfela. Ponadto, klienci byli zapoznawani z wynikami symulacji wysokości raty, którą spowoduje wzrost stopy referencyjnej. W związku z tym zarówno banki, jak i klienci powinni być świadomi wpływu istotnego wzrostu stóp procentowych na raty kredytu i możliwość jego obsługi. Zwłaszcza, że w ostatnich latach, a w szczególności od 2020 r., stopy były historycznie niskie, co oczywiście było uzasadnione sytuacją makroekonomiczną, ale pozwalało oczekiwać wzrostu stóp w horyzoncie spłacania kredytu. Jednocześnie, należy uwzględnić fakt, że kredyty mieszkaniowe udzielane przy najniższym poziomie oficjalnych stóp procentowych stanowią tylko ok. 15% portfela wszystkich złotowych kredytów mieszkaniowych.Co ważne, gospodarstwa domowe z kredytami hipotecznymi są średnio zamożniejsze niż rodziny bez kredytu. Ponadto, ogólna sytuacja finansowa gospodarstw domowych jest obecnie zdecydowanie lepsza niż w przeszłości. Systematyczny wzrost wynagrodzeń prowadzi do ograniczenia negatywnego wpływu wzrostu rat na budżety gospodarstw domowych. Obecny poziom stóp procentowych, ani nawet istotnie wyższy, nie powinien więc doprowadzić do znacznego wzrostu niespłacanych kredytów.

Należy jednocześnie dostrzec, że dla niektórych, indywidualnych kredytobiorców wzrost obciążenia ratami kredytowymi może być problemem. Jeżeli faktycznie dla niektórych kredytobiorców obsługa kredytu mieszkaniowego – z różnych powodów – jest nadmiernym obciążeniem to rozwiązania powinny pochodzić ze strony polityki społecznej. W takich przypadkach ewentualna pomoc powinna być precyzyjnie kierowana. Już obecnie istnieje taki instrument w postaci finansowanego przez banki Funduszu Wsparcia Kredytobiorców, w ramach którego zgromadzono już znaczne środki i którego dotychczasowe wykorzystanie jest bardzo niewielkie. Jednym z kryteriów otrzymania wsparcia jest właśnie wysokie obciążenie dochodów spłatą raty.

Jak się pan odniesie do zarzutów, że w przeszłości chciał pan osłabiać złotego i robił to poprzez kupowanie walut?

Kurs jest zawsze ważnym kanałem oddziaływania na gospodarkę. Przy czym kurs złotego jest płynny, co jednak – jak stwierdzamy w Założeniach polityki pieniężnej i przypominamy w komunikatach – nie wyklucza naszych interwencji na rynku walutowym.

W czasie słabej koniunktury umocnienie kursu nie jest pożądane. Taką sytuację mieliśmy pod koniec 2020 r. kiedy działania NBP były nakierowane na przeciwdziałanie presji w kierunku nadmiernej aprecjacji złotego. NBP nie dążył wówczas jednak do osiągnięcia żadnego poziomu kursu, a jedynie łagodził jego zmiany, które nie były spójne z prowadzoną wówczas akomodacyjną polityką pieniężną. Dzisiaj wzrost gospodarczy jest wysoki, inflacja wyraźnie podwyższona, a NBP zacieśnia politykę pieniężną. Dlatego obecnie aprecjacja kursu wspierałaby zacieśnienie monetarne i byłaby spójna z kierunkiem działań banku centralnego. Chciałbym po raz kolejny przypomnieć, że Rada Polityki Pieniężnej realizuje strategię celu inflacyjnego w warunkach płynnego kursu walutowego. Reżim płynnego kursu nie wyklucza interwencji na rynku walutowym, gdy jest to niezbędne do zapewnienia stabilności makroekonomicznej i finansowej kraju. W szczególności NBP zastrzega sobie prawo do interwencji na rynku FX, gdy kurs zmienia się zbyt szybko, w obie strony.

Mimo przeprowadzonych w grudniu 2020 r. bezpośrednich interwencji na rynku walutowym w 2021 r. system płynnego kursu walutowego został zachowany. Przeprowadzone w grudniu 2020 r. interwencje NBP miały miejsce w konkretnych okolicznościach, które je uzasadniały. Ich celem było ograniczenie presji na aprecjację złotego w sytuacji, kiedy krajowa waluta w niewielkim stosunkowo stopniu dostosowała się do skali złagodzenia polityki pieniężnej. Działania NBP miały zapobiec negatywnemu wpływowi dalszej aprecjacji krajowej waluty na aktywność polskiej gospodarki, co z kolei mogłoby prowadzić do niekorzystnych zjawisk inflacyjnych.

Pozytywnie nt. działań NBP wypowiedział się m.in. Międzynarodowy Fundusz Walutowy w dokonanym przeglądzie, opublikowanym 8 lutego 2021 r. MFW stwierdził, że przeprowadzone interwencje walutowe przez NBP pod koniec 2020 r. nie dały podstaw do zmiany klasyfikacji obowiązującego reżimu kursowego w Polsce i były spójne z innymi działaniami służącymi ograniczeniu narastającego ryzyka procyklicznej aprecjacji złotego w kontekście globalnego luzowania monetarnego. Wg MFW interwencje te wzmocniły wpływ luzowania monetarnego prowadzonego przez NBP w 2020 r.

Sonda
Czy wierzysz, że w tym roku uda się obniżyć inflację?

Po dłuższym czasie NBP podniósł stopę rezerwy obowiązkowej. Jaki jest cel tego ruchu?

Na posiedzeniu w lutym podwyższyliśmy stopę rezerwy obowiązkowej. Decyzja ta będzie miała zastosowanie począwszy od okresu utrzymywania rezerwy obowiązkowej, który rozpoczyna się w dniu 31 marca. Zgodnie z Założeniami polityki pieniężnej, głównym celem wykorzystania systemu rezerwy obowiązkowej jest oddziaływanie w kierunku stabilizacji krótkoterminowych rynkowych stóp procentowych. W Założeniach sygnalizujemy też możliwość zmiany stóp rezerwy obowiązkowej w zależności od warunków prowadzenia polityki pieniężnej.

Stopę rezerwy obniżyliśmy na początku pandemii, aby wesprzeć sytuację płynnościową sektora bankowego. Następnie wraz z rozpoczęciem podwyżek stóp procentowych NBP w październiku 2021 r. podwyższyliśmy stopę rezerwy do 2%. Wobec wysokiej płynności sektora bankowego, zdecydowaliśmy teraz o jej przywróceniu do przedpandemicznego poziomu. Jednocześnie dzięki temu, że proces normalizacji był stopniowy, sektor bankowy ma wystarczająco dużo czasu na dostosowanie.

Wspomniane zmiany poziomu stopy rezerwy obowiązkowej to działania techniczne, zgodne z kierunkiem polityki stóp procentowych NBP i wspierające jej implementację.

W okresie podwyższonej inflacji wrócił, przynajmniej w sferze debaty publicznej, pomysł szybszego wprowadzenia euro w Polsce. Czy to byłoby remedium na wysoką inflację? Czy zastąpienie złotego euro przyspieszyłoby nasz rozwój gospodarczy? Zwolennicy takiego rozwiązania wskazują na cały szereg, ich zdaniem mających nastąpić korzyści – stabilna waluta, przejrzystość cen, zintegrowane rynki. Czy może ryzyka związane z przystąpieniem do strefy euro przewyższają korzyści?

Ostatnie lata dobitnie potwierdziły korzyści, jakie niesie ze sobą posiadanie własnej waluty, a tym samym niezależna polityka pieniężna. NBP dostosowuje swoje działania do uwarunkowań krajowych – tak aby zapewnić średniookresową stabilność cen, a jednocześnie wspierać zrównoważony wzrost gospodarczy.

Bilans korzyści i kosztów przystąpienia do unii walutowej jaką jest strefa euro zależy od wielu czynników. Praktyka funkcjonowania strefy euro pokazuje, że trudno byłoby traktować ją jako optymalny obszar walutowy. Jednolity poziom stóp procentowych dla różnych gospodarek rodzi wiele problemów i często nie jest dostosowany do sytuacji indywidualnych krajów członkowskich. W szczególności widzimy wyraźne różnice w inflacji w krajach członkowskich strefy euro. W styczniu przeciętna inflacja w strefie euro przyspieszyła do 5,1%, ale ta średnia przysłania obraz sytuacji w poszczególnych krajach. I tak na przykład w Holandii i Belgii inflacja wyniosła około 8%, a w krajach bałtyckich kształtowała się na poziomie około 12%. Jednocześnie krótkoterminowa stopa procentowa w tych krajach wynika z polityki pieniężnej EBC, a więc jest obecnie ujemna, co niewątpliwie nie tłumi inflacji. Gdyby Polska była członkiem strefy euro nie moglibyśmy zareagować na wzrost inflacji, zdani bylibyśmy wyłącznie na decyzje EBC. Przy ujemnych stopach procentowych inflacja rosłaby w średnim okresie jeszcze szybciej. To jeden z bardziej jaskrawych przykładów, dlaczego tak ważna jest autonomiczna polityka pieniężna dostosowana do uwarunkowań krajowych. W dyskusjach na temat euro często, oczywiście słusznie, podnosi się potrzebę dyscypliny finansowej i reform strukturalnych, bez których gospodarki krajów pozbawionych możliwości dostosowania w zakresie nominalnego kursu walutowego i krótkoterminowych stóp procentowych, mogą ponosić wysokie koszty. Rzecz w tym jednak, że niezależnie od zawinionych braków dyscypliny finansowej czy niedostatecznych reform strukturalnych, kraje mogą być narażone także na szoki zewnętrzne, zupełnie przez siebie niezawinione. Nie mają wówczas ważnych instrumentów, które mogłyby służyć łagodzeniu negatywnych efektów takich szoków: możliwości prowadzenia autonomicznej polityki pieniężnej ani dostosowania nominalnego kursu walutowego.

W Polsce mamy tę przewagę, że możemy podejmować i podejmujemy niezależne działania zmierzające do obniżenia inflacji w średnim okresie. W naszej sytuacji korzyści z posiadania własnej waluty jednoznacznie przeważają nad korzyściami związanymi z integracją walutową.

NBP zgromadził 230 ton złota. Jaki jest cel gromadzenia takich aktywów przez bank centralny i czy te zasoby będą jeszcze powiększane?

Złoto jest „najbardziej rezerwowym” z naszych aktywów rezerwowych: dywersyfikuje ryzyko geopolityczne i stanowi swoistą kotwicę zaufania, szczególnie w czasach napięć i kryzysów. Dlatego, kontynuując dotychczasową politykę, będziemy dążyć do powiększania naszych zasobów złota, ale skala i tempo zakupów będą zależały m.in. od dynamiki zmian oficjalnych aktywów rezerwowych oraz bieżących warunków rynkowych.

Bardzo krytycznie wypowiada się pan na temat wyeliminowania, czy też ograniczenia obrotu gotówkowego na rzecz bezgotówkowego. Mówi pan, że gotówka to podstawa dająca wolność. W zeszłym roku powstała nawet Narodowa Strategia Bezpieczeństwa Obrotu Gotówkowego. Dlaczego? Przecież obrót bezgotówkowy jest tańszy. A z punktu widzenia państwa teoretycznie bezpieczniejszy i utrudniający dokonywanie przestępstw. W okresie pandemii dodatkowo zwracano uwagę na możliwość przenoszenia się wirusów za pośrednictwem gotówki.

Każdy obywatel powinien mieć swobodę wyboru sposobu dokonywania płatności oraz rodzaju środków pieniężnych, które chce utrzymywać. Dlatego NBP aktywnie wspiera zarówno rozwój płatności bezgotówkowych, jak i powszechną akceptację gotówki. Pomimo, że funkcjonujący w Polsce system płatności bezgotówkowych należy do najbardziej nowoczesnych na świecie, gotówka jest wciąż najpowszechniejszym sposobem dokonywania płatności. Niemal wszyscy Polacy korzystają z banknotów i monet, a udział gotówki w płatnościach detalicznych – choć zmniejsza się w ostatnich latach – jest nadal stosunkowo wysoki. Co więcej, dla części Polaków nieposiadających własnego rachunku płatniczego lub konta bankowego (12% dorosłych Polaków) może to być jedyny sposób dokonywania płatności. Nie możemy dopuścić, by takie osoby zostały wykluczone finansowo. Nawet w nowoczesnym, coraz bardziej cyfrowym społeczeństwie nie można odmawiać prawa do płatności gotówkowych osobom, które z różnych powodów nie mogą korzystać z elektronicznych płatności lub po prostu preferują taką formę dokonywania płatności. Co więcej, jedyne kompleksowe badania kosztów płatności w Polsce, które zresztą przeprowadził NBP, nie potwierdzają tezy, że w każdej sytuacji „obrót bezgotówkowy jest tańszy”. Wyniki badań wskazują, że co prawda płatności gotówkowe miały największy udział w całkowitych kosztach społecznych instrumentów płatniczych w relacji do PKB , ale był to przede wszystkim efekt wysokiego udziału tych płatności w ogólnej liczbie płatności detalicznych. Analizując natomiast koszty jednostkowe, gotówka okazała się być jedną z najtańszych – zaraz po poleceniach przelewu, które jednak są niemal nieużywane w transakcjach w fizycznych punktach handlowo-usługowych - metod płatności. Zarówno wykorzystanie kart debetowych, jak i kredytowych generowało wyższe koszty.

Działania określone w Narodowej Strategii Bezpieczeństwa Obrotu Gotówkowego mają na celu utrzymanie płynnego i niezakłóconego zaopatrywania w gotówkę, a w konsekwencji zapewnienie powszechnej dostępności i akceptacji gotówki dla obywateli. Działania przewidziane w Strategii nakierowane są również na utrzymanie wysokiego poziomu bezpieczeństwa obrotu gotówkowego. Jednocześnie należy zwrócić uwagę, że gotówka nie jest mniej bezpieczną formą realizacji rozliczeń finansowych. W ostatnich latach obserwuje się bowiem sukcesywny wzrost poziomu oszustw przy użyciu elektronicznych płatności.Doświadczenia płynące z pandemii pokazują także, iż gotówka jest chętnie wybierana jako forma gromadzenia oszczędności w celach przezornościowych. Gotówka pełni także rolę zapasowego środka płatniczego w przypadku awarii infrastruktury wykorzystywanej w płatnościach elektronicznych.

Rozmawiał Hubert Biskupski

Grupa ZPR Media sprzeciwia się głoszeniu opinii noszących znamiona mowy nienawiści przepełnionych pogardą czy agresją. Jeśli widzisz komentarz, który jest hejtem, powiadom nas o tym, klikając zgłoś. Więcej w REGULAMINIE
Najnowsze