W ostatnich dniach do mediów wyciekł projekt "nowego ładu" Prawa i Sprawiedliwości, który ma zagwarantować spokój w Zjednoczonej Prawicy oraz głosy na przyszłe wybory parlamentarne. Najważniejszymi założeniami PiS, które ten ma ujawnić 20 marca na swojej konwencji, jest zwiększenie kwoty wolnej od podatku oraz wprowadzenie częściowych emerytur bez podatku, a także zwiększenie nakładów na Ochronę Zdrowia aż do 7 proc. PKB. To dziesiątki miliardów złotych z budżetu państwa, który już teraz nie wytrzymuje pandemii koronawirusa oraz licznych programów socjalnych. Na koniec roku w państwowej kasie było aż 85 mld złotych deficytu. Sam pomysł emerytur bez podatku, nawet dla części emerytów, będzie ogromnym kłopotem. Jak wylicza "Wyborcza", tylko w ciągu najbliższych 5 lat w ZUS zabraknie na emerytury nawet 300 mld złotych. Kto więc za to zapłaci? Odpowiedzią mają być rolnicy.
- Na przykład oskładkowane zostaną wszystkie umowy-zlecenia i o dzieło, zostaną do tej grupy włączeni rolnicy, dotychczas płacący niższy KRUS - stwierdza na łamach "GW" doradca podatkowy Przemysław J. Hinc.
ZOBACZ: Rząd bierze się za alimenciarzy. Koniec z pracą na czarno i pensją „pod stołem”
Gazeta zauważa, że Morawiecki będzie chciał się dobrać do kieszeni rolnikom w następujący sposób - podnosząc im składkę zdrowotną i wykluczyć z KRUS tych, którzy prowadzą działalność gospodarczą, przenosząc ich do ZUS. O tym projekcie było już głośno, bowiem prace nad nim mają już trwać w Ministerstwie Rodziny i Polityki Społecznej. Składki dla rolnika, który prowadzi działalność gospodarczą i posiada gospodarstwo do 50 ha wynoszą 708 zł na kwartał od osoby, a powyżej tego areału – 1059 zł. Po zmianach płaciłby już nie do KRUS, tylko ZUS i 1457,49 zł miesięcznie od osoby.
- Prawo i Sprawiedliwość zachęcało rolników do zakładania działalności gospodarczej, prowadzenia rodzinnych przetwórni, warsztatów rzemieślniczych itd., teraz okazuje się, że była to pułapka – komentował projekt Ministerstwa Michał Kołodziejczak, lider Agrounii.