- Prezydent zawetował ustawę o finansowaniu z mechanizmu SAFE, co jest złą wiadomością dla polskiej gospodarki, pozbawiając ją potencjalnego wsparcia dla portów, zakładów chemicznych i firm przemysłowych – mówią eksperci.
- Środki z SAFE mogłyby być kołem zamachowym dla rozwoju produkcji zbrojeniowej i ogólnego wzrostu gospodarczego, angażując nawet 12 tysięcy polskich firm, w tym te z sektora IT, transportu i logistyki.
- Weto prezydenta budzi rozczarowanie, zwłaszcza w kontekście trwającej wojny w Ukrainie i niestabilnej sytuacji geopolitycznej, które podkreślają potrzebę inwestycji w bezpieczeństwo i rozwój przemysłu obronnego.
- Prezes Północnej Izby Gospodarczej, Hanna Mojsiuk, podkreśla, że program SAFE mógłby przekształcić polski przemysł, w tym porty i zakłady chemiczne, w ważnego gracza w produkcji amunicji i innych produktów obronnych.
Weto prezydenta to zła wiadomość dla gospodarki
Decyzja prezydenta Nawrockiego o zawetowaniu ustawy dotyczącej przystąpienia Polski do unijnego mechanizmu finansowego SAFE spotkała się z krytyką ze strony przedsiębiorców. Chodzi o pieniądze, które miały wzmocnić polski przemysł obronny, sfinansować inwestycje w cyberbezpieczeństwo i wesprzeć rozwój nowych technologii. Biznes mówi wprost: to cios dla gospodarki.
– Jestem rozczarowana decyzją prezydenta Karola Nawrockiego – mówi Hanna Mojsiuk, prezes Północnej Izby Gospodarczej w Szczecinie. – Uważam jednak, że Rząd Premiera Tuska powinien też bardziej klarownie artykułować korzyści z tego programu dla całej polskiej gospodarki.
Jak podkreśla prezes Mojsiuk, w obecnej sytuacji geopolitycznej, z wojną w Ukrainie i niestabilnością na Bliskim Wschodzie, programy wspierające bezpieczeństwo są na wagę złota. Według niej to szansa, której nie można było zmarnować.
Jakie firmy mogły zarobić na programie SAFE?
Według szacunków na pieniądzach z unijnego mechanizmu mogło skorzystać nawet 12 tysięcy polskich firm. Co ważne, nie chodziło tylko o wielkie państwowe koncerny zbrojeniowe, ale również o tysiące mniejszych, prywatnych podmiotów, które mogłyby stać się częścią łańcucha dostaw dla sektora obronnego.
– Wiele sektorów gospodarki potrzebuje nowej definicji. Zbrojenia mogą być kołem zamachowym rozwoju – przekonuje Hanna Mojsiuk.
Kto konkretnie mógł zyskać? Lista jest długa i obejmuje kluczowe gałęzie polskiej gospodarki. Pieniądze z programu SAFE miały być kołem zamachowym dla rozwoju portów, firm transportowych i logistycznych, przemysłu ciężkiego, a także zakładów chemicznych. Szansę na rozwój miały też firmy z branży IT, które specjalizują się w rozwiązaniach z zakresu cyberbezpieczeństwa.
Polecany artykuł:
Rząd zapowiadał, że program SAFE będzie realnym wsparciem dla polskiego przemysłu. Co teraz, po decyzji głowy państwa? Hanna Mojsiuk ma nadzieję, że to nie zamyka tematu, choć nie ukrywa, że sytuacja jest trudna.
– Prezydenckie weto nie musi być końcem starań Rządu o unijne wsparcie. Na pewno jednak przed nami znów czas redefiniowania całej sytuacji. Zastanówmy się czy mamy na to czas oraz czy polityka jest tutaj nadrzędna nad dobrem i bezpieczeństwem społeczeństwa – mówi prezes Północnej Izby Gospodarczej.
Prezes Mojsiuk podkreśla, że pieniądze z programu mogłyby trafić m.in. do zakładów chemicznych, które można by szybko dostosować do produkcji amunicji. – Ten plan jest możliwy do wdrożenia. Warto o tym ciągle rozmawiać – podsumowuje. Teraz ruch leży po stronie rządu, który musi przedstawić „plan B” i znaleźć sposób na sfinansowanie kluczowych dla bezpieczeństwa kraju inwestycji.