ZUS żąda zwrotu 142 tys. zł od przedsiębiorczyni. Powód? Nie pracowała na L4

2026-02-10 10:10

Przedsiębiorczyni z kilkunastoletnim stażem ma zwrócić do ZUS ponad 140 tys. zł. ZUS żąda zwrotu zasiłku, bo kobieta, będąc na zwolnieniu lekarskim... nie pracowała. Sprawa trafiła do sądu, a eksperci mówią wprost o kuriozalnej sytuacji, w której przestrzeganie prawa stało się podstawą do kary - opisuje wyborcza.biz.

Stos dokumentów lub listów, przewiązanych sznurkiem, z długopisem na górze, leży na stole. Grafika symbolizuje formalności, spory z urzędami i dokumentację, o której czytelnicy mogą przeczytać na Super Biznes.

i

Autor: Redakcja Publicystyczna AI Stos dokumentów lub listów, przewiązanych sznurkiem, z długopisem na górze, leży na stole. Grafika symbolizuje formalności, spory z urzędami i dokumentację, o której czytelnicy mogą przeczytać na Super Biznes.

Kuriozalna decyzja ZUS. Chce zwrotu zasiłku za brak pracy na L4

  • ZUS żąda od pani Ewy zwrotu ponad 140 tys. zł zasiłku, argumentując, że w czasie zwolnienia lekarskiego nie prowadziła działalności gospodarczej, co ma oznaczać, że działalność "nie istniała".
  • Pani Ewa, przedsiębiorczyni od 2010 roku, przestrzegała przepisów, powstrzymując się od pracy na L4, co ZUS paradoksalnie wykorzystuje jako podstawę do zakwestionowania jej prawa do ubezpieczenia.
  • Eksperci prawni i ekonomiczni podkreślają kuriozalność sytuacji, wskazując, że przestrzeganie zakazu pracy na L4 nie powinno skutkować utratą prawa do zasiłku ani sugerować braku istnienia firmy.
  • Sprawa jest obecnie w sądzie, a jej rozstrzygnięcie może mieć istotne konsekwencje dla innych przedsiębiorców w Polsce.

Pani Ewa od 2010 roku prowadzi swoją firmę handlową. Sprzedaje towary głównie przez internet. Jak to w tej branży bywa, jej biznes miał lepsze i gorsze momenty. Były lata z dużymi zyskami, ale zdarzały się też miesiące, gdy sprzedaż praktycznie stawała w miejscu. Mimo to firma cały czas działała, a pani Ewa terminowo opłacała wszystkie podatki i składki. O tym, że traktowała biznes poważnie, świadczy też zaciągnięty na 150 tys. zł kredyt na rozwój i inwestycje w towar.

W 2023 roku kobieta poważnie zachorowała i przez prawie rok musiała przebywać na zwolnieniu lekarskim. Ponieważ regularnie opłacała składkę chorobową, pobierała zasiłek. Robiła dokładnie to, czego wymaga od niej prawo – powstrzymywała się od pracy i skupiała na powrocie do zdrowia. Nikt nie spodziewał się, że właśnie to stanie się problemem. Zakład Ubezpieczeń Społecznych żąda od niej zwrotu 142 tys. zł zasiłku chorobowego i opiekuńczego, bo w czasie choroby powstrzymała się od pracy.

Pieniądze to nie wszystko - Mateusz Balcerowicz

– W czasie pobierania świadczeń nie wykonywała więc działalności zarobkowej, bo art. 17 ustawy zasiłkowej jasno stanowi, że jej wykonywanie skutkuje utratą prawa do zasiłku. I właśnie ten brak aktywności zarobkowej po latach stał się podstawą do zakwestionowania jej prawa do ubezpieczenia – tłumaczy w rozmowie z wyborczą.biz dr Katarzyna Kalata, radczyni prawna, która reprezentuje panią Ewę.

Dlaczego ZUS żąda zwrotu pieniędzy za brak pracy na L4?

Logika ZUS jest zaskakująca. W decyzji z grudnia 2025 roku urzędnicy stwierdzili, że skoro pani Ewa z powodu choroby nie mogła osobiście prowadzić firmy i nie zatrudniała pracowników, to jej działalność w tym czasie... nie istniała. A skoro firma nie istniała, to świadczenia zostały pobrane nienależnie i trzeba je zwrócić.

W dokumencie czytamy: "przebywała Pani na zwolnieniu lekarskim, więc ze względu na chorobę nie mogła pani w tym okresie osobiście wykonywać działalności gospodarczej, zaś nie zgłaszała pani do ubezpieczenia innych osób (...). Uznajemy, zatem że rozpoczęcie działalności nastąpiło po ustaleniu niezdolności do pracy z powodu choroby".

Zdaniem ZUS, brak aktywnej pracy na L4 był dowodem na to, że firma w ogóle nie funkcjonowała. Co więcej, Zakład zakwestionował nie tylko zasiłek chorobowy z 2023 roku, ale też zasiłek opiekuńczy, który kobieta pobierała we wcześniejszych latach na chore dzieci. W sumie dług urósł do 142 tys. zł.

Sprawa jest obecnie w sądzie, do którego odwołała się pani Ewa. Jej firma wciąż działa i ma się znacznie lepiej niż kiedyś – roczne przychody sięgają 1,5 mln zł.

Co mówią przepisy? Eksperci nie mają wątpliwości

Prawo w tej kwestii jest jednoznaczne. Jak wyjaśnia Przemysław Hinc z PJH Doradztwo Gospodarcze, przedsiębiorca podlega ubezpieczeniom od dnia rozpoczęcia działalności do dnia jej zaprzestania. Jedynym wyjątkiem jest okres, w którym działalność jest formalnie zawieszona w rejestrze CEIDG. Pani Ewa nigdy swojej firmy nie zawiesiła. Prowadzi ją od 2010 roku.

– Gdy działalność nie została zawieszona, samo przebywanie na zwolnieniu lekarskim lub urlopie macierzyńskim nie przerywa ciągłości ubezpieczenia. W okresie niezdolności do pracy przedsiębiorca nie ma obowiązku opłacania składek, ale pozostaje objęty ubezpieczeniem i ma prawo do zasiłku – dodaje cytowany przez wyborcza.biz Hinc.

Tymczasem, jak wskazuje orzecznictwo Sądu Najwyższego, każda praca zarobkowa wykonywana w czasie zwolnienia lekarskiego powoduje utratę prawa do świadczeń chorobowych. Dotyczy to również przedsiębiorców. Gdyby pani Ewa pracowała na L4, musiałaby zwrócić zasiłek. Zrobiła odwrotnie – i ZUS również każe jej zwracać pieniądze.

Ile wiesz o ZUS? Sprawdź swoją wiedzę w tym quizie błyskawicznym!
Pytanie 1 z 18
Jakie jest rozwinięcie skrótu ZUS?

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki