Polakom obniżą wiek emerytalny, Polkom podniosą! Pismo już w Sejmie

Do Sejmu trafiła petycja, która może wywrócić do góry nogami polski system emerytalny. Robert Ołdakowski proponuje rewolucyjną zmianę – jeden wiek emerytalny dla wszystkich Polaków wynoszący 62 lata. To oznacza, że mężczyźni mogliby odejść na emeryturę wcześniej, a kobiety musiałyby pracować dłużej.

Sala plenarna Sejmu wypełniona posłami podczas obrad, z widocznym polskim godłem na tle biało-czerwonej flagi, symbolizująca debatę o petycji zmieniającej wiek emerytalny. Więcej o reformie na Super Biznes.

i

Autor: Paweł Supernak Sala plenarna Sejmu wypełniona posłami podczas obrad, z widocznym polskim godłem na tle biało-czerwonej flagi, symbolizująca debatę o petycji zmieniającej wiek emerytalny. Więcej o reformie na Super Biznes.

Co zyskasz czytając ten artykuł:

  • Dowiesz się, jaki konkretnie wiek emerytalny czeka Polaków – dla kogo to dobra, a dla kogo zła wiadomość
  • Poznasz szczegóły petycji sejmowej i harmonogram wprowadzania zmian w systemie emerytalnym
  • Zrozumiesz stanowisko MFW i dlaczego międzynarodowe instytucje wywierają presję na Polskę
  • Sprawdzisz, ile lat będziesz musiał pracować według nowych przepisów i jak wpłynie to na wysokość Twojej emerytury

Petycja w Sejmie. 62 lata dla kobiet i mężczyzn

Dokument, który trafił do polskiego parlamentu, wywołał burzę w mediach społecznościowych. Robert Ołdakowski postanowił zakończyć wieloletnią dyskusję o nierówności w systemie emerytalnym. Jego propozycja jest jasna – wspólny wiek emerytalny wynoszący 62 lata dla obu płci.

Obecnie kobiety mogą przejść na emeryturę w wieku 60 lat, a mężczyźni muszą pracować do 65. roku życia. Nowa regulacja zmieniłaby te zasady diametralnie. Panowie zyskaliby trzy dodatkowe lata wolności, podczas gdy panie musiałyby przedłużyć aktywność zawodową o dwa lata.

Wiek emerytalny stopniowo podwyższany

Autor petycji przewidział, że tak radykalna zmiana nie może wejść w życie z dnia na dzień. Zmiany miałyby być wprowadzane stopniowo – co pół roku granica wiekowa przesuwałaby się w górę lub w dół, aż do osiągnięcia docelowych 62 lat.

Taki mechanizm ma chronić rynek pracy przed szokiem. Pracodawcy mogliby się przygotować do zmian w strukturze zatrudnienia. Państwo zyskałoby czas na dostosowanie budżetu do nowej rzeczywistości demograficznej.

MFW domaga się zrównania wieku emerytalnego

Międzynarodowy Fundusz Walutowy od lat zwraca uwagę na polski system emerytalny. W najnowszych rekomendacjach eksperci MFW są bezlitośni – zrównanie wieku emerytalnego to konieczność, nie opcja do rozważenia.

Dlaczego międzynarodowe instytucje tak mocno naciskają? Obecne zróżnicowanie uderza przede wszystkim w kobiety. Wcześniejsze przejście na emeryturę oznacza mniejszy zgromadzony kapitał. W połączeniu z dłuższą średnią życia kobiet przekłada się to na znacznie niższe świadczenia z ZUS.

Emerytury kobiet niższe o tysiące złotych

Ekonomiści mówią wprost o luce emerytalnej. Po marcowej waloryzacji w 2025 roku średnia emerytura kobiet wyniosła 3421 złotych brutto, podczas gdy mężczyźni otrzymują średnio 4978 złotych brutto. To różnica przekraczająca 1500 złotych miesięcznie. W skali roku kobieta dostaje o prawie 19 tysięcy złotych mniej.

MFW wskazuje, że ujednolicenie wieku emerytalnego wzmocniłoby podaż pracy. Przy starzejącym się społeczeństwie jest to kluczowe dla wzrostu PKB. Bez reform system emerytalny będzie coraz bardziej obciążał budżet państwa.

Wiek emerytalny 60 lat to relikt minionej epoki

Obecny wiek emerytalny 60 lat dla kobiet ustalono w czasach, gdy model życia rodzinnego wyglądał zupełnie inaczej. Zakładano wtedy, że emerytki będą świadczyć bezpłatne usługi opiekuńcze – zajmować się wnukami i pomagać zniedołężniałym rodzicom. Dziś ta wizja zderza się z rzeczywistością.

Coraz więcej kobiet nie ma wnuków albo te nie potrzebują ich pomocy. Młode pokolenie odkłada decyzję o potomstwie, a jeśli już decyduje się na dzieci, często korzysta z żłobków i przedszkoli. Sześćdziesięciolatka, która przeszła na emeryturę z niskim świadczeniem, zamiast realizować marzenia, tkwi w domu z narastającymi problemami finansowymi.

Paradoksalnie dzisiejsze 60-latki same coraz częściej stają przed koniecznością opieki nad własnymi rodzicami. Ich matki i ojcowie żyją dziś znacznie dłużej – często do 80-90 lat – i wymagają wsparcia. Problem w tym, że emerytura wynosząca 3400 złotych nie pozwala na opłacenie profesjonalnej opieki.

Dla wielu kobiet dłuższa praca zawodowa i korzystanie z bonu senioralnego dla rodziców jest lepszym rozwiązaniem niż przejście na marną emeryturę. Bon senioralny wynosi 2150 złotych miesięcznie i pozwala skorzystać z usług organizowanych przez gminę. Tymczasem 60-latka na emeryturze nie tylko ma za mało pieniędzy, ale często fizycznie nie podoła wymagającej opiece nad schorowanym 85-latkiem.

Emerytury w Polsce: co dalej z reformą

Petycja Ołdakowskiego jest dopiero na początku drogi legislacyjnej. Musi przejść przez komisje sejmowe i debatę publiczną. Politycy od lat unikają tematu wieku emerytalnego, bo każda zmiana budzi silne emocje.

Scenariusz z obniżeniem wieku dla mężczyzn i podwyższeniem dla kobiet idzie pod prąd trendom europejskim. W większości krajów UE wiek emerytalny rośnie, a nie maleje. Autor petycji argumentuje jednak, że Polacy zasługują na realny odpoczynek po dekadach ciężkiej pracy.

MFW proponuje jeszcze dalej idące rozwiązanie – powiązanie wieku emerytalnego z oczekiwaną długością życia. Taki automatyczny mechanizm stabilizowałby system bez potrzeby kolejnych reform co kilka lat.

Wiek emerytalny: kto zyska, kto straci

Jeśli petycja zostanie przyjęta, pozornymi zwycięzcami będą mężczyźni po 60. roku życia. Trzy lata wcześniejszego odpoczynku to czas na realizację marzeń, pasji czy po prostu regenerację po latach pracy. Ale też niższa emerytura, bo krótszy czas stażu. 

Kobiety stanęłyby przed równie trudnym wyborem. Dwa dodatkowe lata w pracy oznaczają wyższe emerytury w przyszłości. Ale dla wielu pań zbliżających się do sześćdziesiątki to nieprzyjemna niespodzianka. Choć tak naprawdę przykre zaskoczenie czeka je na emeryturze. 

Marzenia o emeryturze zderzają się z rzeczywistością

Wielu Polaków planuje, że na emeryturze w końcu będzie czas na podróże, hobby i realizację odłożonych marzeń. Problem w tym, że aktualna emerytura to zaledwie około 54 procent ostatniego wynagrodzenia. Za kilka dekad będzie jeszcze gorzej.

Według prognoz ZUS stopa zastąpienia – czyli relacja emerytury do pensji – spadnie dramatycznie. Do 2050 roku emerytura będzie wynosić już tylko 25-30 procent ostatniej pensji. W najbardziej pesymistycznych scenariuszach może to być nawet 18-20 procent przy obecnym wieku emerytalnym.

Osoba zarabiająca obecnie 6 tysięcy złotych brutto może liczyć na emeryturę rzędu 3200 złotych brutto. Za 30 lat ten sam pracownik otrzymałby świadczenie stanowiące zaledwie jedną czwartą jego zarobków. Trudno w takich warunkach myśleć o spełnianiu marzeń czy komfortowym życiu.

Eksperci są zgodni – bez zmian w systemie emerytalnym Polska stoi przed poważnym kryzysem finansowym. Pytanie brzmi, czy politycy znajdą odwagę, by wprowadzić reformę, której wymaga zarówno demografia, jak i budżet państwa.

Super Biznes SE Google News
sonda emerytury

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki